Mocą którego królestwa? - Ruch Wiary i Toronto Blessing


W ostatnich latach niepokój budzi wzrost wpływów duchowości wywodzącej się z tzw. wydarzenia Toronto Blessing. Wątpliwe praktyki wnikają do wspólnot katolickich siejąc spustoszenie duchowe. Od kilku lat również w Polsce coraz bardziej narasta problem „protestantyzacji” Kościoła Katolickiego przez amerykańskie kościoły protestanckie, które biorą swój początek w Ruchu Wiary i przebudzeniu nazwanym Toronto Blessing. Aby zrozumieć niebezpieczeństwo płynące z tej wątpliwej duchowości, przyjrzyjmy się korzeniom i historii Ruchu Wiary.

Ruch Wiary można określić jako niezorganizowaną grupę, która nie posiada konkretnej daty założenia. Filozofia tej grupy jest powiązana z gnozą. Gnoza (poznanie, wiedza) – forma świadomości religijnej, powstała w II w. po Chrystusie jako ruch intelektualno-religijny, zaznacza wartość wiedzy (ezoterycznej) jako narzędzia prowadzącego do samozbawienia. Człowiek przedstawiony jest jako pogrążony we śnie. Konieczne jest przebudzenie, które uważane jest za poznanie prawdy o swoim duchowym powołaniu. Gnoza jest zlepkiem różnych poglądów, wierzeń i praktyk zawartych w wierzeniach staropogańskich; ma charakter antychrześcijański oraz stanowi źródło wielu sekt. Ta duchowa, śmiertelna choroba szerzy się na całym świecie w różnych płaszczyznach życia i formach. 

Za nowożytnego myśliciela Ruchu Wiary uważa się E.W. Kenyona, który w swojej filozofii próbował połączyć elementy starożytnych duchowości New Age z nauczaniem chrześcijańskim. Niemożliwym jest połączyć doktrynę New Age z nauczaniem Pana Jezusa, które jest przekazywane przez Kościół katolicki. Sprzeczność ta istnieje już u podstaw całej filozofii New Age. Zdaniem zwolenników Nowej Ery, okres Ryb (czyli chrześcijaństwa) zakończył się w 2012 r. i rozpoczęła się Era Wodnika, czyli New Age. Światowy ruch New Age jest mieszanką wschodniej duchowości i praktyk okultystycznych. Nurt ten wyrósł na gruncie Towarzystwa Teozoficznego w drugiej połowie XX w., założonego w 1875 r. przez Rosjankę Helenę Bławatską (1831-1891) (gnostyczkę, medium spirytystyczne, członka loży masońskiej, wydawcę Magazynu Teozoficznego „Lucifer”) zafascynowaną buddyzmem i hinduizmem. Wielu ideologów New Age inspiracje czerpało z seansów spirytystycznych, podczas których duchy dyktowały im treści fundamentalne dla całego ruchu. 

Ruch New Age zakłada uniwersalizm religijny, w którym Bóg jest człowiekowi potrzebny wyłącznie do tego, aby ten sam mógł stać się bogiem i posiąść tajemną wiedzę oraz moc. Nie głosi Trójjedynego, osobowego Boga. Bóg New Age przedstawiany jest jako energia; bóg i świat tworzą jedną nierozłączną, nawzajem przenikającą się istotę. Założenie to jest sprzeczne z chrześcijaństwem, które naucza: Patrzcie teraz, że Ja jestem, Ja jeden, i nie ma obok Mnie żadnego boga (Pwt 32,39). W tym uniwersalizmie nie jest ważne, w jakiego boga wierzymy, ponieważ „różne są drogi do zbawienia”

Życie doczesne jest walką pomiędzy Królestwem Bożym i królestwem szatana. Nie istnieje nic po środku. Zatem jakakolwiek próba połączenia ze sobą rzeczywistości tych dwóch królestw jest niemożliwa i stoi w opozycji do nauczania Kościoła katolickiego. Jakiekolwiek próby zrównania ze sobą tych dwóch rzeczywistości duchowych śmiało można określić kłamstwem złego ducha, który wie, że aby zwieść człowieka, wystarczy zmętnić wyznawanie wiary w Duchu i Prawdzie (por. J 4, 21).

Po nieco dłuższym ale koniecznym wprowadzeniu, przyglądnijmy się jaką postać duchy zwodzenia przybrały w rzekomym wylaniu „Ducha Świętego” w Toronto, które oparte jest na nauczeniu Ruchu Wiary. W tym opracowaniu problem chcę omówić na przykładzie trzech osób, które obecnie mają największy wpływ w Polsce na rozprzestrzenianie się nauczanie Ruchu Wiary: Randy Clark, Bill Johanson i Heidi Baker.

W latach 90-tych w świecie zielonoświątkowym głośno było o zborze kościoła Vinyard z Lotniska w Toronto w Kanadzie, wyrzuconego potem ze Wspólnoty Vinyard. Na lotnisku Toronto miało miejsce rzekome wylanie „Ducha Świętego”. Wydarzeniu nadano później nazwę Toronto Blessing. W styczniu 1994 roku, podczas kazania, pastor kościoła zielonoświątkowego, Randy Clark dał świadectwo wylania na niego „Ducha Świętego”: dostąpił tzw. pijaństwa Duchem Świętym oraz miał niekontrolowane napady śmiechu. W odpowiedzi na jego świadectwo, zgromadzeni pod rzekomą mocą Ducha Świętego zaczęli wydawać dziwne dźwięki, padać do tyłu jak porażeni prądem, warczeć, tańczyć, trząść się, wydawali odgłosy zwierząt, lub nieludzkie ryki. tzw. duchowego rodzenia, wszyscy łącznie z kaznodziejami byli napełniani tzw. świętym śmiechem. Stany ludzi można porównać do transu lub hipnozy. Zjawiska te przypisywano działaniu Ducha Świętego. W tym miejscu chcę zwrócić uwagę na tzw. zjawisko animalizacji inaczej uzwierzęcenia, czyli nadanie ludziom cech zwierzęcych. Rodzi się pytanie, czy Duch Boży poniżyłby człowieka, koronę stworzenia, obdarowanego darem wolności i rozumu do poziomu zachowania zwierząt? Osobiście uważam, że jest to kpina złego ducha ze skarbu, który Bóg ukrył w glinianych naczyniach (por. 2 Kor 4,7).

Przyglądając się zjawiskom Toronto można je porównać ze zjawiskami w chińskim ruchu okultystycznym Qigong, z okultystyczną praktyką uzdrawiania Franza Mesmera oraz z manifestacjami podczas hinduistycznego przebudzenia Kundalini. Tego typu przejawy znajdują się w niemal wszystkich tekstach New Age na całym świecie, jednakże ani raz nie wspomina o nich Pismo Święte ani Tradycja Kościoła. Wszystkie takie doświadczenia opierają się na poddaniu i otworzeniu na moc, którą posługuje się guru. Pozostaje zadać pytanie, czy to przypadek, że manifestacje związane z demonicznym przebudzeniem Kundalini są praktycznie identyczne, jak w Toronto? I czy to przypadek, że również zjawisko wylania „Ducha Świętego” nazywane jest potocznie „przebudzeniem”?

Przebudzenie Kundalini w hinduizmie symbolicznie jest przedstawiane w postaci pnącego się w górę węża. „Wąż” - energia ustawiona wzdłuż kręgosłupa, która uaktywnia się wraz z otwarciem czakr i tzw. w okultyzmie trzeciego oka. Techniki te wykorzystywane są m.in. w jodze i technikach energoterapii. Biorąc pod uwagę, że wąż w Piśmie Świętym symbolizuje największego wroga ludzkości, szatana, porównując podobieństwa miedzy Toronto a zjawiskami New Age powinno zachować się szczególną ostrożność i unikać spotkań, które mogą mieć choćby odrobinę wspólnego z Przebudzeniem Toronto. 

Zjawisko wylania „Ducha Świętego” wiąże się z namaszczeniem przez lidera. Tutaj znowu pojawiają się punkty styczne z gnozą. Ujęcie gnostyczne nazywa to zjawisko „namaszczeniem mocą”. I na tej płaszczyźnie pojawia się problem dotykający Pierwszego Przykazania Dekalogu. Żaden człowiek nie posiada mocy, moc pochodzi wyłącznie od Pana Boga. Tutaj znajduje się cały problem gnozy charyzmatycznej, wielu słów poznania, prorokowania i uzdrawiania, co bardzo często jest manipulowane. W sposób niezauważony umniejsza się znaczenie sakramentu bierzmowania w miejsce namaszczenia „Duchem Świętym”, które jest konieczne według wielu liderów do tego, aby penitent otrzymał Ducha Świętego. Bardzo często w konferencjach można spotkać się tezą, że dowodem na otrzymanie Ducha Bożego jest dar modlitwy językami. Jest to sprzeczne z Pismem Świętym. Święty Paweł jasno mówi, że na różnoraki sposób ludzie są obdarowani (por. 1 Kor 12,8-11). Dlatego też dar języków nie jest wyznacznikiem działania Ducha Świętego w człowieku. Bóg rozdaje swoje dary jak chce i komu chce. 

W nauczaniu Ruchu Wiary i licznych publikacjach często można spotkać określenia: Ogień z nieba, namaszczenie ogniem, tunele ognia itd. Przez ten ruch głoszona jest również tzw. ewangelia sukcesu, w wielu aspektach sprzeczna z Ewangelią Jezusa. Ewangelia sukcesu skupia się na zdrowiu i dobrobycie. Głównym tematem spotkań jest posługa uzdrawiania. Ludzie bardzo często skupiają się na darze zdrowia, umniejszając tym samym jego Darczyńcę. Jest to „ewangelia”, w której głoszeniu pomija się cierpienie, aspekt grzechu, żalu za grzechy i konieczność nawrócenia. Jest subtelne, ale brzemienne w skutkach zwiedzenie pod przykrywką Ewangelii. Ten tok myślenia dla wielu osób jest wygodny, bo wydawałoby się, że zwalnia z odpowiedzialności za swoje czyny i stwarza fałszywy obraz dobrobytu. W Apokalipsie świętego Jana możemy przeczytać symboliczny opis zwiedzenia ludzkości na końcu czasów, który adekwatnie opisuje czynione znaki oraz mowę ewangelii sukcesu: Potem ujrzałem inną Bestię, wychodzącą z ziemi: miała dwa rogi podobne do rogów Baranka, a mówiła jak Smok. I całą władzę pierwszej Bestii przed nią sprawuje;
ona sprawia, że ziemia i jej mieszkańcy oddają pokłon pierwszej Bestii, której śmiertelna rana została uleczona. I czyni wielkie znaki, tak iż nawet na jej rozkaz ogień zstępuje z nieba na ziemię na oczach ludzi. I zwodzi mieszkańców ziemi znakami, które jej dano uczynić przed Bestią, mówiąc mieszkańcom ziemi, by wykonali obraz Bestii, która otrzymała cios mieczem, a ożyła (Ap 13,11-14). 

Pastor Randy Clark gościł w Polsce w czerwcu tego roku, modlił się nad ludźmi i udzielał im namaszczenia. Niestety, nie tylko on w naszym kraju pełni taką posługę. Z jego rąk namaszczenie przyjęli Bill Johanson, pastor wspólnoty zielonoświątkowej Bethel Church, i Heidi Baker, misjonarka w Afryce. Z udziałem tych osób organizowane są spotkania modlitewne i konferencje.
Randy Clark
Najpierw przyjrzyjmy się postaci Billa Johansona i Bethel Church. Brał on udział w Toronto Blessing w 1995 roku, i otrzymał tam namaszczenie. Rok później wraz z żoną Beni wrócili do wspólnoty Bethel w Redding posługiwać jako pastorzy. W 1998 roku uruchomili szkołę biblijną Bethel School of Supernatural Ministry, aby kształcić ludzi przebudzonych do służby. Johnson naucza, pisze książki, organizuje spotkania modlitewne, podczas których wydarzają się nadprzyrodzone zjawiska. Wspiera takie osoby jak: Todd Bentley, Heidi Baker czy Benny Hinn. Wiele jego wypowiedzi stoi w opozycji do Słowa Bożego i nauczania Kościoła Katolickiego. Jedną z największych jego herezji jest zanegowanie boskiej natury Jezusa:

Czynił cuda i znaki jako człowiek we właściwym stosunku do Boga (...) nie jako Bóg. Jeśli On czynił cuda ponieważ był Bogiem, to byłoby nieosiągalne dla nas (When Heaven Invades Earth) str. 29. Na portalu społecznościowym Facebook 9 sierpnia 2012 r. umieścił także taki oto wpis: Gdyby Jezus Chrystus dokonał swoich ziemskich cudów jako Bóg, byłbym zdumiony. Ale jeśli dokonał ich jako człowiek zależny od Boga, to jestem zmuszony Go naśladować. Tak więc widzimy, że nauczanie Billa Johansona mija się z nauczaniem Kościoła Katolickiego i Prawdą Objawioną. 

Wspólnota Bethel Church swoimi korzeniami sięga heretyckiego Ruchu Wiary oraz głosi ewangelię sukcesu. Ruch proroczy stopniowo przestaje czytać Pismo Święte twierdząc, że potrzebujemy dziś świeżych słów od Pana, a samo Słowo Boże nie wystarcza, aby mieć pełną relację z Bogiem. Występuje notoryczna manipulacja Słowem Bożym tzn. jest Ono używane wówczas, kiedy wspólnota chce potwierdzić swój obrany kierunek, a pomijane, kiedy stoi do niego w sprzeczności. W Bethel Church zaczęto stawiać swoją relację ponad Pismem Świętym, co identyfikuje się z koncepcją Objawionych Synów Bożych, stawiających się w roli nad-chrześcijan.

Odrzucającą praktyką spotykaną w Bethel jest zdobywanie namaszczenia zwanego "grave sucking", polegające na kładzeniu się na groby ludzi, którymi Bóg się wcześniej posługiwał i czerpaniu z nich energii. Zakłada się, że udając się na groby zmarłych świętych i wysysając czy chwytając dla siebie ich namaszczenie, mogą zrobić szybszy postęp w działaniu w duchowej mocy. Jest to błąd, który powstaje wskutek wykrzywienia starotestamentowego tekstu. Zdarzyło się raz, że dwóch mężczyzn dokonywało pochówku innego. Gdy zobaczyli pędzących na nich Moabitów, chcąc szybko uciec, wrzucili martwego człowieka w pobliże grobu Eliasza. Ku ich zdumieniu odbił się żywy po dotknięciu kości Eliasza (por. 2 Krl 13:20-21).
Kolejną osobą, która gości w naszym kraju jest Heidi Baker, która również otrzymała namaszczenie z rąk Randy`ego Clarka. Podobnie jak Bill Johnson, głosi ewangelię sukcesu i nauczanie Ruchu Wiary. Oglądając nagrania w internecie z udziałem tej pani, można zobaczyć dziwne manifestacje, jak również ją samą tarzającą się po ziemi, śmiejącą się i bełkoczącą dziwne słowa pod rzekomym wpływem Ducha Świętego.

Patrząc na postać Heidi Baker, można ulec zachwytowi jej służby bliźniemu, jednak niepokojące są fakty przedstawiające jej zachowanie podczas modlitw i konferencji. Na swoich spotkaniach Heidi Baker zachęca do nakładania rąk na głowę innych w celu namaszczania kolejnych osób. Na jednym ze spotkań podchodzi do chłopaka i kładzie rękę na jego głowę, na skutek czego zaczyna on przeraźliwie jęczeć, krzyczeć i wić się po podłodze jak wąż. Są ludzie, którym demon nie przeszkadza czynić dużo dobrego, gdyż dobro, którego dokonują, służy mu, aby wprowadzić w błąd! (o. Lallemant)
Wielokrotnie zdarza się, że w wypowiedziach Heidi wspomina o mocarnych doświadczeniach z bogami, mówi, aby słuchać swoich bogów i przykazań bogów. Widać, że dodawanie spółgłoski s na końcu słów God (Bóg) i tworzenie liczby mnogiej bogowie (ang. gods) nie jest przypadkowe lecz celowe. Opowiada o spektakularnych uzdrowieniach, rozmnożeniach jedzenia, a nawet wskrzeszeniach, których wyszkoleni przez nią pastorzy mieli dokonać ponad pięćdziesiąt. Oczywiście, żadne z tych cudownych uzdrowień czy wskrzeszeń nie zostało udokumentowane medycznie. W tym miejscu warto zapoznać się z dokumentem Kongregacji Nauki Wiary Instrukcja na temat modlitwy w celu osiągnięcia uzdrowienia pochodzącego od Boga. 


Pismo Święte ostrzega nas: Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze, a wewnątrz są drapieżnymi wilkami (Mt 7, 15). Jak widać z powyższego opracowania, nie każdy kto mówi do Pana Jezusa Panie, Panie jest Jego sługą (por. Mt 7, 21-23). Dlatego też zachowajmy szczególną ostrożność względem osób, które modlą się nad nami i głoszą. Należy zawsze pamiętać, że jeżeli do szklanki wody, nawet najlepszej, dodamy kroplę trucizny, to cała staje się trucizną. Na płaszczyźnie charyzmatycznej działa bardzo wiele osób zakorzenionych w nauczaniu Ruchu Wiary i czerpiących inspirację od wspomnianych osób. Zanim zaufamy komuś, sprawdźmy z jakiej studni czerpie. Czy nie jest to przypadkiem zatrute źródło. A odpowiadając im Jezus rzekł: Baczcie, żeby was ktoś nie zwiódł. Albowiem wielu przyjdzie w imieniu moim, mówiąc: Jam jest Chrystus, i wielu zwiodą (Mt 24, 4-5).

Anna Kuraś